Współcześni pokerzyści nie kantują
Sportowy samochód, willa w Konstancinie, wakacje w najciekawszych zakątkach świata, a może nawet miejsce na billboardzie w kampanii reklamowej internetowego kasyna - tak pewnie wyglądałoby życie "Wielkiego Szu" w XXI wieku.
Jednak dziś do zarabiania na pokerze nie wystarczy talia znaczonych kart i lusterko. Trzeba mieć komputer, szerokopasmowe łącze internetowe i... dobre oceny z matematyki na szkolnym świadectwie.
Poker, a w zasadzie jedna z jego odmian - Texas Holdem, to obecnie chyba najpopularniejsza gra karciana na świecie. Na allegro zestawy z żetonami do gry sprzedają się jak świeże bułeczki, na uczelniach powstają kluby pokerowe, a w internetowych pokerroomach (rodzaj wirtualnego kasyna), w chwili gdy czytacie ten tekst, na całym świecie gra kilka milionów ludzi. W rekordowym turnieju rozegranym w 2009 roku w jednym z popularnych pokerroomów wzięło udział jednocześnie prawie 150 tys. graczy z całego świata.
Kantem nie wygrasz
W Polsce poker rodzi skojarzenia głównie negatywne. "Graliśmy uczciwie. Ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem. Wygrał lepszy" - słynna kwestia z "Wielkiego Szu" ukształtowała opinię, że poker to gra szulerów w podejrzanych melinach, a wygrywa ten, kto rozdaje i lepiej kantuje. Texas Holdem, powstała w latach 70. odmiana pokera siedmiokartowego, nie ma zbyt wiele wspólnego z pokerem dobieranym, który znamy z filmu Sylwestra Chęcińskiego. W tej grze nie wszystkie kart są zakryte, przez co grający mają o wiele więcej informacji jakie układy w danym rozdaniu będą możliwe, a jakie nie i co może mieć przeciwnik. Zdaniem profesjonalistów w perspektywie dużej liczby rozdań, element losowy jest sprowadzany jest tu do minimum, a rządzi matematyczna kalkulacja. Tak uważa też Michał, który zgodził się opowiedzieć jak wygląda życie profesjonalnego pokerzysty w Polsce.
Spotykamy się w jednym z Warszawskich pubów. Na wstępie Michał prosi o nie podawanie jego danych. Nawet nicka, jakim posługuje się w grze. - W Anglii możesz się zarejestrować jako profesjonalny gracz i płacić podatki. W Polsce żeby zarabiać na pokerze trzeba zejść do podziemia - tłumaczy.
- Zaczynałem, podobnie jak wielu graczy w Polsce, od Magica, czyli rodzaju karcianej gry strategicznej. Całkiem nieźle mi szło. Wygrywałem turnieje i sprawiało mi to dużo frajdy. Dwa lata temu odkryłem Texas Holdem. Okazało się, że stopa zwrotu w pokerze jest nieporównywalnie wyższa niż Magicu i można na tym realnie zarabiać, a nie dorabiać - mówi Michał. Zdradza, że jest świeżo upieczonym absolwentem turystyki na warszawskiej AWF. - Od półtora roku gram etatowo, czyli przeznaczam na pokera kilkadziesiąt godzin w tygodniu. Gram na średnich stawkach i zarabiam może mniej niż menagerowie giełdowych spółek, ale grubo powyżej średniej krajowej. Takich jak ja jest w kraju pewnie kilkuset - ocenia.
Kilkuset zarabiających. Bo grających jest z pewnością znacznie więcej. Według różnych szacunków na świecie jest obecnie od kilkuset, do kilku tysięcy pokerroomów. Większość pokerzystów-amatorów, tak jak w zwykłym kasynie, więcej pieniędzy zostawia w środku, niż zabiera z powrotem. Dlatego często Texas Holdem kojarzony jest po prostu z hazardem. Tego porównania nie mogą znieść pokerzyści. - Tu nie gramy przeciwko kasynu, ale przeciw drugiemu człowiekowi. Wygrywa się opanowaniem i matematyczną kalkulacją, a nie szczęściem i kantami - mówią zgodnie zaawansowani gracze.
Jak wygląda dzień pracy pokerzysty? - Jeśli gram, to poświęcam na to w ciągu dnia około pięciu-sześciu godzin. Mam komputer z dwoma dużymi monitorami, wygodny fotel i dobre łącze internetowe. Ludzki umysł nie jest w stanie skupić się na długo, więc co dwie, trzy godziny robię przerwę na jakąś aktywność fizyczną. To konieczne, bo w trakcie gry jestem obecny jednocześnie na kilkunastu wirtualnych stołach na raz, rozgrywam czasem w ciągu dnia dziesiątki tysięcy rozdań - tłumaczy Michał. - Inaczej sprawa wygląda w przypadku turniejów. Wtedy trzeba siedzieć przed komputerem nawet kilkanaście godzin non stop. Od czasu do czasu gram też w turniejach w prawdziwych kasynach. Jednak w grze turniejowej dużo więcej zależy od szczęścia i czasami można odpaść po kilkunastu godzinach gry z niczym - mówi.
Jednak to turnieje dają pokerzystom sławę. W Polsce za najlepszego gracza uznaje się Marcina "Górala" Horeckiego, który właśnie dzięki dobrej postawie w turniejach zyskał duży rozgłos. W 2008 roku podczas turnieju European Poker Tour w Londynie zajął trzecie miejsce i zgarnął ponad 500 tys. dolarów nagrody. To jak dotąd największy sukces polskiego gracza na arenie międzynarodowej. Sam Horecki coraz rzadziej wypowiada się w mediach, ze względu na brak zaufania co do obiektywnego przedstawienia problematyki pokera. Nie zgodził się też na wykorzystanie jego wypowiedzi w niniejszym artykule.
Gra w otwarte karty
Jak wyglądają początki profesjonalnej gry? - Pierwsze wpłacone do pokerroomu pieniądze szybko przegrałem. Wtedy nie wiedziałem jeszcze jak bardzo istotnym elementem gry jest zarządzanie bankrollem, czyli pieniędzmi, które przeznacza się na grę. Przestałem grać i zacząłem czytać. Głównie książki pisane przez doświadczonych pokerzystów - opowiada Michał. - Po takiej edukacji wpłaciłem po raz drugi i ostatni 200 dolarów. Teraz mój bankroll to ok. 3,5 tys dolarów. Grając taką kwotą regularnie wyciągam z niego co najmniej trzy pensje krajowe miesięcznie.
Czym właściwie jest Texas Holdem? To odmiana siedmiokartowego pokera, w którym jedynymi zakrytymi kartami są dwie pierwsze, które gracz otrzymuje w rozdaniu. Pozostałe pięć kart jest odkrytych i są wykładane w trzech etapach - najpierw trzy (tzw. flop), potem czwarta (turn) i piąta (river), oddzielone od siebie licytacjami.
Poker Texas Holdem wymaga liczenia. Zdaniem graczy psychologia zachodzi tu na dalszy plan. - Jeśli chcesz wygrywać, musisz grać według określonych zasad. Może kilka razy uda Ci się wyblefować przeciwników ze słabą kartą. Ale rozgrywając 100 tys. rąk widać, że statystyka i rachunek prawdopodobieństwa są nieubłagane i jeśli nie będziesz brał ich pod uwagę, to w ostatecznym rozrachunku przegrasz - tłumaczy Michał. Zasady nie są skomplikowane. Każdy zawodnik dostaje na początku rozdania do ręki dwie karty. Musi na ich podstawie zdecydować, czy chce grać dalej i wpłacić tzw. dużą ciemną (minimalną kwotę, za którą można wejść do gry). Następna licytacja odbywa się po obejrzeniu flopa, czyli trzech odkrytych dla wszystkich kart. Z odkrytych i dwóch zakrytych kart w ręku można już ułożyć układ pięciu kart.
To ważny etap gry. Często to właśnie w tym momencie gracz decyduje, czy opłaca mu się zostać w rozdaniu (co często wiąże się z dalszym dokładaniem do puli, gdy ktoś podbija) i jakie ma szanse, że po obejrzeniu dwóch kolejnych kart, turn i river, będzie mógł skompletować silny układ, którym wygra z przeciwnikami. Na podstawie czterech rund licytacji, pozycji przy stole (w Texas Holdem dużą rolę odgrywa kolejność w której się licytuje), charakterystyki gry przeciwnika i tego co leży na stole widoczne dla wszystkich, gracz podejmuje decyzje. Każda kolejna licytacja jest prowadzona w oparciu o rachunek prawdopodobieństwa.
Poker trafił pod strzechy
Od stycznia w polskim ustawodawstwie poker Texas Holdem jest uznawany za grę hazardową. Jednak ustawa hazardowa nie wpłynęła znacząco na popularność tej gry, która wciąż rośnie. - Jakiś czas temu spotkałem na ulicy kolegę, z którym nie widziałem się od czasów liceum. Zdążyliśmy wypalić po papierosie i od słowa do słowa okazało się, że co tydzień spotykają się ze znajomymi na pokera. Od tamtego czasu gram z nimi regularnie - mówi "Dzieciak", student informatyki, który Texas Holdemem interesuje się od ponad roku. - Gram głównie w internecie, ale widzę, że coraz więcej ludzi bawi się domowych szulerów - śmieje się.
Zazwyczaj gry odbywają się w prywatnych domach, na niewielkie stawki. - Gram często z różnymi ludźmi, zazwyczaj wpłacamy do puli po 50 zł i gramy tym przez cały wieczór. Ktoś wychodzi zarobiony, często też ktoś się spłucze, ale zwykle chodzi o dobrą zabawę - tłumaczy. Proponuje, bym zobaczył jak wygląda taka domowa rozgrywka.
Statystyka to podstawa
Spotykamy się w jednym z mieszkań w centrum miasta. Za oknem odgłosy ulicy, a w środku gęsty obłok tytoniowego dymu. Trudno nie doszukać się podobieństw z "Wilekim Szu". - To pozorne podobieństwo. Po pierwsze, my tu gramy dla zabawy. Nie kantujemy. Po drugie gramy w inną odmianę pokera, niż w wielkim szu. Poker dobierany to hazard, Texas Holdem to rozgrywka angażująca intelektualnie i rozwijająca- tłumaczy "Dzieciak", student informatyki.
Ale gracie na pieniądze - zauważam.
- Tak, ale na bardzo małe stawki. Wpłacasz 50 zł, dostajesz za to komplet żetonów o różnych nominałach i za to możesz grać cały wieczór. W pokerze podejmujesz ryzyko. Jeżeli gra nie toczy się o jakąś realną wartość, wtedy gracze są bardziej agresywni i częściej blefują. A wtedy gra robi się mniej ciekawa - tłumaczy "Dzieciak".
Do pokerowego stołu siadamy w sześć osób. Zza ułożonych z żetonów wieżyczek widzę Marcina, świeżo upieczonego inżyniera, "Cichego"- studenta fizyki, Sławka - przedstawiciela handlowego, "Żółwia" - absolwenta prawa i "Dzieciaka", który zaproponował, że przez kilka rozdań będzie mi podpowiadał jak grać. Zaczynamy. Dostaję na rękę króla i damę. Obie w pikach. Big blind, czyli minimalna stawka, jaką trzeba wpłacić by wejść do gry wynosi 20. Wchodzę. Dwie osoby pasują, jedna wchodzi, ostatni oponent, "Żółw" - podbija jeszcze o 40. Flopa oglądamy już we dwóch. 10 pik, walet kier, 6 pik. Nagle moja średnia ręka stała się całkiem niezłą. Mam tzw. draw do koloru i straighta, czyli dużą szansę na dobranie na turnie lub riverze do dobrego układu - tłumaczy mój doradca.
- Do zebrania mocnego układu wystarczy ci jedna z piętnastu kart. Może być to 9, lub as (w talii są cztery asy i tyle samo dziewiątek) przy dobieraniu do streighta, albo którakolwiek z kart w kolorze pik (w talii pozostało poza moim królem i damą oraz leżącymi na stole 10 i 6 - jeszcze dziewięć kart) - tłumaczy z podekscytowaniem w głosie "Dzieciak". - Przy założeniu, że jest wśród nich wymieniona wcześniej 9 pik i as pik, daje ci to około 54 procent szans na kolor, lub straighta. Decyzja należy do ciebie - dodaje.
Wchodzę. Na turnie wypada as karo. To karta marzenie. Mam najwyższego streighta i wciąż szansę na kolor. Do tego "Żółw", który z całą pewnością nie może mieć teraz wyższego układu, jakby nieświadomy zagrożenia znów gra ostro i podbija. Za namową "Dzieciaka" przebijam trzykrotnie jego podbicie. "Żółw" rzuca karty. Nie chce stracić więcej niż włożył. Miał parę dam. Stracił dużo, ale mógł stracić znacznie więcej. Zarobiłem w tym rozdaniu, ale pod koniec wieczoru, bez podpowiedzi "Dzieciaka", szybko oddałem wszystkie swoje żetony. - To kwestia doświadczenia. Często nie trzeba wcale liczyć prawdopodobieństwa, bo po prostu pewne sytuacje znasz na pamięć. Jeśli dostajesz na rękę 2 i 7, to wiesz, że takie karty trzeba od razu pasować. Statystycznie to najgorszy możliwy układ, z którym można wejść do gry - tłumaczy Sławek. A najlepszy? - Para asów. Jak dostajesz taką kartę, to przed flopem śmiało możesz grać all in, czyli za wszystkie swoje żetony w ciemno.
źródło:
onet.pl
Komentarz Pawła Majewskiego z pokertexas
Artykuł zatytułowany "Współcześni pokerzyści nie kantują" autorstwa Macieja Czerskiego w doskonały sposób rozprawia się z mitem "Wielkiego Szu" i pokazuje pokera we właściwym świetle.
Już początek tekstu zapowiada, że nie będzie to kolejny tekst o szemranym towarzystwie, "podkrążonych oczach" itp. Autor rozpoczyna od informacji, że "dziś do zarabiania na pokerze nie wystarczy talia znaczonych kart i lusterko. Trzeba mieć komputer, szerokopasmowe łącze internetowe i... dobre oceny z matematyki na szkolnym świadectwie.".
Przez świat współczesnego pokera, autora oprowadza Michał - profesjonalny pokerzysta. Właśnie Michał zwraca uwagę na różnice między Polską, a innymi europejskimi krajami, gdzie gra w pokera jest traktowana jak normalny zawód - "W Anglii możesz się zarejestrować jako profesjonalny gracz i płacić podatki. W Polsce żeby zarabiać na pokerze trzeba zejść do podziemia".
W dalszej części tekstu autor odnosi się do popularnego poglądu, że poker to hazard i pisze "Tu nie gramy przeciwko kasynu, ale przeciw drugiemu człowiekowi. Wygrywa się opanowaniem i matematyczną kalkulacją, a nie szczęściem i kantami - mówią zgodnie zaawansowani gracze."
W kolejnych akapitach autor przedstawia podstawowe zasady gry w Texas Holdem, a także opisuje domową grę, na którą został zaproszony. Widać, że autor - Pan Maciej Czerski solidnie i rzetelnie przyłożył się do zgłębienia tego czym jest poker i bez ubarwiania przedstawił swoją wersję czytelnikom.